Artykuły

Bezpieczny chiptuning. Jak polepszyć osiągi bez ryzyka?

Chiptuning to dobry sposób na poprawę osiągów auta, ale nie powinniśmy zapominać, że może wiązać się z dużym ryzykiem. Jak go uniknąć?

Poszczególne wersje silnikowe wielu produkowanych obecnie modeli różnią się między sobą głównie ustawieniami oprogramowania sterującego. Modyfikując nimi, możemy więc w stosunkowo łatwy sposób poprawić osiągi auta. Z tej prawidłowości korzysta chiptuning. Jeśli zależy nam na szybkim i łatwym „podkręceniu” mocy samochodu, ta metoda na pewno jest dla nas. Warto jednak pamiętać, że nieodpowiednio wykonana, może okazać się źródłem wielu awarii i problemów.

Czynników ryzyka jest co najmniej kilka. Pierwszy to nieumiejętny dobór wartości. Jeśli będą one niedopasowane do możliwości poszczególnych podzespołów, prędzej czy później (najprawdopodobniej prędzej), pojazd trafi do warsztatu. Drugi to utrata gwarancji w przypadku modyfikacji fabrycznych ustawień. Trzeci zaś – brak wiedzy tunera na temat tego, jakie podzespoły należy wymienić przy ingerencji w chip. Jak więc poprawić parametry silnika bez ryzyka?

Bezpieczny chiptuning – tylko w sprawdzonych serwisach

W sieci można znaleźć wiele ogłoszeń „fachowców” oferujących chiptuning za podejrzanie niskie, wynoszące czasem nawet kilkaset złotych, stawki. Kierowcy, którzy skorzystali z ich usług, mówią, że wszystko odbyło się na parkingu przed supermarketem lub w osiedlowym garażu, a cała procedura trwała kilkanaście minut. Jeszcze drastyczniej brzmią relacje dotyczące tego, co było później. Psujące się turbosprężarki, a w skrajnych przypadkach wybuchający silnik to najważniejsze skutki modyfikacji przeprowadzanych przez domorosłych specjalistów.

Poza tym na liście części zagrożonych uszkodzeniem lub szybszym zużyciem znajdują się między innymi układ korbowo-tłokowy, wtryskiwacze, turbosprężarka, sprzęgło, skrzynia biegów, półosie napędowe oraz ogumienie. Zwiększona ilość spalin sprawia zaś, że katalizator i filtr cząstek stałych pracują w wyższej temperaturze, co z kolei może przyczynić się do osłabienia ich właściwości.

Tymczasem, by chiptuning był bezpieczny i dał odczuwalne efekty, musi być przeprowadzony przez wykwalifikowanych ludzi w odpowiednich warunkach. Najważniejsze z punktu widzenia bezpieczeństwa i długofalowych rezultatów jest na pewno badanie na hamowni, pozwalające sprawdzić, czy wprowadzone modyfikacje nie zagrażają poszczególnym podzespołom. Dobre serwisy na swoje usługi udzielają gwarancji i zobowiązują się do pokrycia kosztów ewentualnych napraw.

Różne parametry, pod maską to samo? Tylko pozornie

Popularne jest przeświadczenie, że pod maską poszczególnych wersji silnikowych znajdują się dokładnie te same komponenty, a jedyną różnicą są ustawienia sterowników. To prawda, ale nie do końca. Przy produkcji aut producenci sięgają po komponenty różnej jakości, przystosowane do współpracy z jednostką o konkretnej mocy i osiągach. Jeśli te zostaną „podkręcone”, po jakimś czasie mogą pojawić się problemy z ich wytrzymałością i wydajnością.

Jeśli chodzi o liczbę podzespołów odmiennych w innych wersjach silnikowych, różnice mogą być naprawdę spore. Jako przykład weźmy 1.9 TDI. W jednostkach o mocy 115 i 150 KM zamontowano inne: wał korbowy, tłoki, korbowody, chłodzenie powietrza oraz turbosprężarka.

Bezpieczny chiptuning? Sięgnij po powerboksy

Alternatywą dla zwykłego chiptuningu może być montaż tzw. powerboksa. Za tym rozwiązaniem przemawia nie tylko niska cena (na Allegro można kupić go nawet za kilkaset złotych), ale też bezpieczeństwo. Urządzenia tego typu, wpinane do gniazda OBD, nie zmieniają ustawień w dużym stopniu – ryzyko, że któryś ze wspomnianych wcześniej podzespołów ulegnie uszkodzeniu jest więc niewielkie. W każdym momencie można je też bez problemu wypiąć (na przykład oddając samochód do ASO). Ustawienia błyskawicznie wrócą do fabrycznych, a my unikniemy utraty gwarancji.

Redakcja magazyn-motoryzacyjny.pl

Pasjonat motoryzacji, od lat związany z samochodami. W wolnym czasie fan Roberta Kubicy i formuły 1. Uwielbia mocne "muscle cars" jak również nowoczesne samochody elektryczne. Ukończył Politechnikę Wrocławską na wydziale Mechaniczno-Energetycznym.

Podobne artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button